Domku mój.
Szrony ustały. Ucichły skrzepnięcia. Kukły spalone. Las rozszumiały.
Głos jeżynowy. Huśtawki zielone.
W bucie to wszystko chowam.
Tobie daję na barki snopy, sobie stawiam na głowie wodę.
Idziemy nadać sobie imiona, puszczy wyznać wiarę, duszka złożyć w maliny kłębek.
Światło pościelić. Kręgi na ziemi….
W Tobie zbieram szyszki…pamiętasz? W Tobie umykam.
Szkło stłuczone. Balet zatańczony.
My - grzesznicy, zgorszone mamy sobą dobro.
Jak tu znaleźć się. Na przestrzał. Piąty dzień wędrówki po gejzerach, granitach. Pątnicy. Czuwaj WielkoBrody.
Nie ma prozy. Są wiersze.
Słów poblask tylko. Utrzymuj w pionie nas. Łucznicy biegają mi po sercu.
Spokój Ducha.
Czuwaj.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Niech nie ustrzelą (ci łucznicy)! Albo może i niech. Wszak po szronach - maj!
OdpowiedzUsuńPodoba mi się ten tekst! A nie byłem harcerzem!
Marek
Coś to z czasem nie tak (20 o6 2010 13.16?)
OdpowiedzUsuń