wtorek, 30 sierpnia 2011

powijak w moro

generale w sowich piórach wyślij mnie szczura po te błyski na karych furach


generale szarfa sosnowej ciemni dodała mi rannej grawitacji
i spokojnie idę w światło, które kruk spowity w dzwonnika zebrał w boskich basenach
siedziałeś na klifie i tłukłeś krwawe komety jak orzech stary
i demony wylazły z łupiny szły ufnie boso w rude balety z karasiem
nie było solnej świątyni jak kazałeś tylko mokry brodacz tępił w morzu welony
a słońce pęknięte proso w butli pieliło
ale kto weźmie ze skazą złotą bulwę wariata co klęka w teatrze a na kiju sadza konwalię
w białych pończochach i jak w dom patrzy prześwietlony
generale mowę straciłem i jak złomiarz z łabędziem na głowie zamieniłem w chór górski
geparda, łabędź odpłynął w filcowym fiacie a miedź huknęła w miętę pustego lądu czyśćca
spoza rzek wyfrunął kondor z cekinów skusiłem się na grzbiet i tak do bazyliki z masztem
dotarłem chory i w cieniu ptasim zapiętym pod szyje jak serafin w ciepłym gromie
okrążona bazylika, generale runęła a kondor spłynął w rój polarnych popiołów
na barku mam numer chóru który wyzwoliłem i mój błąd odwieczny ptasi
szrama jawna, pazur moczę w malinie żeby na piersi strój letni ustalić
i zwalić się pieczony owocem w pobliskie łóżko jak w tycią piąstkę
co do katedry wystrzela i świetlika w oliwkę łapie
generale, moc puchnie od wiatru jak balon laurowy i klęska się zwalonym w groch lasem żywi
uciekam w ciężkich skrzydłach z pluszu popielic co jedzą zamki jak szare melony
nie wrócę tu w pajdę ścieżki choć kusi żółtym czasem jak pozytywką gdzie ławice z ciast pierzchają
nucę kiedy brodzę w gruzach gdzie wieloryb pod futrem widma wyje gruzanki i szarpię za ogon
diabły opuszczone w tańcu
wściekłe oklaski o świcie...
generale wtłucz koral w posadzkę, zawrócę i skały kieszeni rozstawię
po kątach
klif rzucę w krój trąbce

zimny spacer po witrażach.....


generale...

cdn...