niedziela, 3 stycznia 2010

Rozprawa zabiedzonego światem:

Opuszczony step piekła…myśli,…co też w zimowe noce robić z kłębami brudnego pyłu w płucach, które od czasów martwienia się nauką tarzają się po mizerniutkim ciałku..? Im więcej życia przed wypchanymi oczami tym więcej sceptyki w wersetach tych głodnych kajetów, coraz więcej zadrzewionych, powywijanych marginesów i naturalnego przyjmowania piękna realności. Fantastyka i zachwyt nią odchodzi w jakieś dziwne czeluście pachnące zwyczajnymi, tekturowymi archiwami. Kryzys fundamentów poety. Nawet apokryfy stają się pozytywistyczne. Przez ostatnie lata zmieniło się dosłownie wszystko.

Romantyczne spoczywanie na gruzach starych, złotych miast. Przypinanie sobie nieistniejących orderów powstańczych, graty i strzępy…jednak coś pozostało…póki statki budują - chodźmy…


cdn

2 komentarze:

  1. Nieskończone Źródło Mleka..dziękuję za każdą literę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyksztusić by je, zamienić w myśli wolne!
    Rzeczywistość nietrwałą i zmienną jest... przez człowieka brana za prawdę, lecz to tylko złudzenie.

    OdpowiedzUsuń